Janetka

Spitfire Mk.XVIe
powabna Ukrainka "Janetka" 
Skala 1/48 ICM


 

Supermarine Spitfire Mk. XVI e w wersji z kroplową osłoną kabiny to jeden z rzadziej spotykanych myśliwców w PSP. Właśnie dlatego wybrałem tę wersję Spitfire'a specjalnie na wystawę "Skrzydła Biało - Czerwonej". Kiedy zobaczyłem ten model jeszcze w pudełku długo zastanawiałem się, co z nim zrobić, żeby pokazać zalety i ukryć wady. Może by tak impresjonistycznie urozmaicić strukturę powierzchni, coś zdjąć, ale nie za dużo - śniłem nocami i tępo patrzyłem dniami w białe wypraski z dość kiepskiego tworzywa. Trwało to kilka tygodni, aż się zaczęło. 

Model posiada makietę silnika Packard Merlin 266 lecz nie najlepszą wymiarowo i uproszczoną. Właśnie od silnika zacząłem. Porównanie z rysunkami nie wypadło pomyślnie. Jest za mały, bo przewidziano go pod dość grube pokrywy silnika, co jest obiektywnie wadą, ale daje szansę na łatwe i efektowne uzupełnienie oprzyrządowania. Aby nie wywołać wrażenia optycznej pustki postanowiłem pozostawić zamkniętą prawą stronę obudowy i skupić się na rozbudowie lewej strony silnika, nieco ciekawszej optycznie. Niestety odbyło się to kosztem malowniczych kalek, które akurat znalazły się na tej zdjętej blasze pokrycia silnika. Podobnie było z wnętrzem kabiny. Odsunąłem osłonę lecz nie opuściłem drzwiczek na boku kadłuba. Niestety wnętrze wymagało poważnych poprawek które wykonałem bez użycia blaszek. Na pochwałę zasługuje tablica przyrządów. Całkiem dobra jest także osłona kabiny, może ze zbyt grubymi łączeniami krawędzi owiewki z szybą pancerną. Poważnych poprawek wymagają boki i fotel w dolnej części oraz dziwaczny, zupełnie "nieangielski" uchwyt drążka, który przypomina jakby ten z ... I-16.

Reszta modelu poszła "z pudełka". Problemem były zapadnięcia skurczowe dość miękkiego tworzywa, a to wymagało szpachlowania w dość niecodziennych miejscach. Model przedstawia samolot z 302 dywizjonu PSP w chwili obsługi przedstartowej. Przypuszczam, że w barwach tego dywizjonu nigdy nie wziął udziału w locie bojowym lecz dążność do owego malowniczego, nieco dioramowego koloryzowania, które wysoko cenię skłoniła mnie do uzbrojenia Spita w bomby. Malowanie wykonałem klasycznymi Humbrolami, które następnie szlifowałem, polerowałem, a po nałożeniu techmodowskich kalek (zgodnie z instrukcją i to był błąd) lakierowałem matowym Model Masterem i znowu polerowałem.

 Ślady eksploatacyjne powstały różnymi sztuczkami malarskimi z wykorzystaniem akwareli, ołówka, kredki do oczu mojej żony i rozcieńczanych terpentyną pasteli olejnych. Moja filozofia pracy to: dobra zabawa od początku do końca pracy nad każdym modelem.

Myślę że Janetka jest piękna. 

Jacek Kula