Prehistoria modelarska

prehistoria modelarska


Witam serdecznie wszystkich , którzy mają ochotę zajrzeć do mojej galerii modeli . Jest ich sporo , ale będą się ukazywać sukcesywnie …. bo w erze komputerów jakoś na wszystko brak mi czasu . W mojej kilkunastoletniej już „karierze” modelarskiej zamieniały się zainteresowania i skale kolekcji . Kiedyś w czasach głębokiego PRL-u były modele samolotów w skali 1/72 i 1/144 . Kto dzisiaj pamięta o „wielopakach” z Mikro w skali 1/144 . Ech to były czasy . Ale właśnie wtedy można było za te „cuda” z Mikro zdobyć coś za granicą w ramach wymiany – bo 10 USD jakie dostawał Polak przy wyjeździe pozwalało nie umrzeć z pragnienia w ciągu pierwszych 2 dni …a na modele w sklepach to mogłem tylko popatrzeć i to najlepiej przez szybę ,żeby nie było wstydu jak sprzedawca spytał co podać …Bo tam nikt nie mówił przez 8 godzin : „nie ma… nie ma …nie ma” .


Ale dajmy spokój , dinozaury wyginęły – i dobrze ! Przyjaźnie nawiązane w młodzieńczych czasach , zaowocowały całą kolekcją modeli KP w 1/72 . Wtedy wzdychałem do nich oglądając długo przed sklejaniem . Nazwałem rzecz po imieniu , bo to było sklejanie . O literaturze to wtedy nie słyszał raczej nikt … a ja już na pewno . Była „Skrzydlata Polska” wydawana na papierze toaletowym ze zdjęciami typu „domyśl się co na nich jest” i tak samo niedostępna jak papier toaletowy . Do dzisiaj mam kolekcję „Skrzydlatej” i jak wyciągnę to za 20 lat to nikt nie będzie wierzył ,że to są czasopisma wydawane w „oficjalnym obiegu” .

Trochę później nadeszły zagraniczne wyjazdy Towarzysza I Sekretarza „G” do cywilizowanej części świata i N A D E S Z Ł Y Matchboxy . Nikt nie ględził o „rowach mariańskich” jakimi były pokryte te modele !!! Stało się 3 godziny z wypiekami na twarzy pod „Składnicą Harcerską” z wywieszką na zamkniętych drzwiach „ PRZYJĘCIE TOWARU” , a do tego jak się miało szczęście ,że nie zadeptali po otwarciu drzwi … trzeba się było zdecydować co kupić … bo można było np. tylko 2 sztuki … Okres Plasticard – u jakoś nie bardzo odcisnął piętno na moim życiorysie … coś tam miałem i skleiłem … Pamiętam ,że w tych czasach miałem kilka pięknych modeli Revella za sprawą rodzinnych koneksji i do dzisiaj pamiętam opadnięte szczęki moich kolegów ,którzy mogli pooglądać Lancastera , He 219 UHU czy Corsaira . Studenckie czasy to giełda modelarska i sklepik z modelami Novo przy Małym Rynku w Krakowie . A później stał się cud …nagle po przejściach naszej kochanej ojczyzny okazało się , wielki świat Italerii , Tamiyi , Hasegawy Revella istnieje naprawdę . Że to nie miraż wyciągniętego jednego pudełka z plecaka na giełdzie … tylko całe stado nieokiełznanych emocji i się zaczęło … Pudeł w szafie przybywało z prędkością naddźwiękową … a tych w gablocie jakoś nie bardzo . I wtedy postanowiłem przeskoczyć z „72” na „48” . Kolekcja poszła pod młotek i sprzedała się szybko … a zastrzyk finansowy pozwolił na początek zapychania kolejnej szafy pudełkami o nieco większych rozmiarach. No i tak to wyglądało … dawno , dawno temu ,za górami za lasami …a teraz to w tą prehistorię mało kto wierzy . 

Ale wróćmy do mojej fascynacji . Interesuje mnie głównie w 1/48 to co nasze i swojskie …chociaż od czasu do czasu robię skok w bok w stronę jakiejś konstrukcji , która nie była ozdobiona szachownicą ale jest powiedzmy legendarna – przynajmniej dla mnie. Przede wszystkim mam kolekcję z okresu II wojny , ale ostatnio pojawiły się odkurzacze i co mnie samego zastanawia „patyki” czy jak kto woli „latawce” z pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości . Kilka lat temu zaraziłem się pancerką w „35”,ale to działalność uboczna i pojawi się w późniejszym czasie w galerii .

I jeszcze jedna informacja … robię modele bo lubię … Nie na konkurs tylko dla własnej przyjemności i chociaż staram się jak mogę , poprawiam , przerabiam …. to czasem niektóre cenne materiały pojawiają się już po wykonaniu modelu , ale postanowiłem pokazać je w miarę możliwości wszystkie i te malowane pędzlem i te z czasów pionierskiego sowieckiego aerografu i te ostatnie . Człowiek uczy się całe życie , a eksperymenty , które przeprowadzam z moimi modelami czasem nie są z tych najbardziej genialnych więc proszę o poparzenie na nie przez pryzmat hobby a nie „jedynej słusznej idei” .

Pozdrawiam brać modelarską 

Jacek Caliński