BWP-1

BWP-1
Zvezda 1:35


Uzbrojenie WP w obecnym okresie jest niezwykle urozmaicone. Na poligonach można zobaczyć obok siebie np. T-72 i Leoparda, Rosomaka i SKOTA, rożne Gazy, Uazy i Hummery, latają obok siebie Migi i F-16. Co prawda tych czterdziestoletnich SKOTÓW jest mało, ale na razie Rosomaków jeszcze mniej bo 9 z ponad 600 zamówionych. Zjawisko to jest powszechne i niekorzystne, ale dla modelarzy niezwykle interesujące. Ciekawie wyglądają pojazdy dawnego Układu Warszawskiego w NATO-wskich mundurkach. W uzbrojeniu strzeleckim jest jeszcze ciekawiej. Przypomina to stan naszej armii na początku istnienia II Rzeczpospolitej, kiedy na uzbrojeniu było wiele niepasujących do siebie systemów odziedziczonych po zaborcach i Błękitnej Armii z Francji.

Wymiana wyposażenia i uzbrojenia na standard NATO przebiega powoli i dotyczy większości sprzętu ...ale z wyjątkiem - BWP-1. Armia nie posiada innego gąsienicowego bojowego wozu piechoty i co ciekawe nie zamierza go wymieniać mimo dość wiekowego projektu. Po prostu BWP jest pojazdem dobrym i nadającym się do modernizacji. Produkowany na licencji od 1973 r. m. innymi w Polsce i Czechosłowacji BWP doczekał się modernizacji i różnych wersji, np. Puma. Dobre właściwości trakcyjne osiągnięto dzięki małemu obciążeniu mocy ok. 17 kW/t. Transporter jest niski, stanowi niewielki cel, niestety jak na dzisiejsze wymagania, w podstawowej wersji słabo uzbrojony - 73 mm działo i km oraz PPK "Malutka" sterowana przewodowo. Pojazd łatwo poddaje się modernizacji. To ważny atut tego wozu.

BMP-1 (w WP BWP-1) wielokrotnie użyto w różnych konfliktach zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, a także w Afganistanie i Czeczenii. Wiele utracono w działaniach wojennych, ale gównie z powodu niewłaściwej taktyki, błędów dowódców i słabego wyszkolenia załóg, a nie złej jakości sprzętu. Nie jest to zły pojazd skoro duńska armia odkupiła od Bundeswehry 600 używanych exNRD-owskich BMP-1. 

W WP znajduje się ok. 1300 pojazdów w podstawowej wersji i ok. 50 w odmianie rozpoznawczej. Pewna ilość BWP-1 używana jest polski kontyngent w Kosowie w ramach sil KFOR. Model przedstawia właśnie taki pojazd.

Budowa modelu.

To dobra podstawa do wykonania pięknej repliki. Niestety dość niewdzięczna w budowie głównie ze względu na krzywe wypraski zwłaszcza w tylnej części kadłuba gdzie fragmenty przedziału desantowego doklejane do górnej skorupy kadłuba i błotników trzeba dość siłowo przygiąć. Może akurat ten przypadek tak miał. Dobrze prezentują się ogniwkowe gąsienice. Model zbudowałem szybko, praktycznie "z pudełka". Poza zwiniętą siatką maskującą i lufą PK nic nie dodałem, chociaż trochę żałuję, że nie wykonałem od podstaw nowych blach z tyłu osłon gąsienic. Tam powinny być cienkie blaszki a nie , jak przeliczyłem, ok. 25 mm (1:1) płyty.

Malowanie poza jednym wyjątkiem nie stanowi żadnych nowości- polski standard początku XXIw - zielony, brązowy o czerwonym odcieniu i czarny. Farby Pactry i ModelMastera po modyfikacjach (A114 i A51). Dla mnie odkryciem jest tu kolor czarny. Użycie jakiegokolwiek "zwykłego" czarnego wyglądało dość nienaturalnie ze względu na zbyt głęboką czerń. Zrobiłem więc własną barwę czarną z mieszanki jakiegoś tam akrylowego ModelMastera i tuszu kreślarskiego.

Efekt ciekawy chociaż nieprzewidywalny. Próby wykazały, że wystarczy niewielka ilość tuszu by powstała ładna nieco ciepła, matowa i niezbyt głęboka czerń. Nie zmieniły się też właściwości krycia i przylegania farby. Udane doświadczenie skłoniło mnie do eksperymentów z innymi dodatkami np: Dekorfinem i bejcami do drewna mieszanymi z akrylami. Do modyfikacji akryli generalnie nadają się także tusze do drukarek atramentowych. Niestety, nie powiodły się próby z kombinacją tempery i akryli, a to głównie z powodu różnic w wielkości ziaren pigmentu (przynajmniej w wypadku "Astry" i "Karmańskiego"). 

Współczesny kamuflaż polskich pojazdów wojskowych przypomina bardziej paletę malarza, ale z pewnością nie impresjonisty. 

Jacek Kula