"Zero"

Mitsubishi A-6M5 Mod. 52c, 1:32 Hasegawa.



Model to stara Hasegawa chyba lat 80-tych ubiegłego wieku. Przeleżała w szafie wiele lat i kiedy nie mogłem doczekać się modelu w nowszej technologii poszła na warsztat. A jako, ze złośliwość losu dotyczy i modelarstwa, tuż po rozpoczęciu budowy ukazała się doskonała Tamiya. Oczywiście nabyłem ją ale zaawansowanie roboty przy Hasegawie było takie, że żal było zaniechać. Postanowiłem ją wykończyć wzbogacając pewnymi elementami kopiowanymi z Tamki. Efekt wypadł przyzwoicie z wyjątkiem nitowania oczywiście.

Co zostało skorygowane własnoręcznie? Zaczynając od przodu: korekta łopat śmigła i kołpaka, wykonanie linii wgłębnych i wychylonych żaluzji na osłonie silnika, poprawione rury wydechowe. W podwoziu: przewody płynu hamulcowego, korekta felg i opon. Znacznie poprawiony podkadłubowy zbiornik paliwa. W skrzydłach nowe działka i k-my oraz nowe odlane z Tamiyi klapy. Kabina powstała jako pełna kopia elementów tamiyowskich samodzielnie odlewanych i korygowanych. Wyszła jak orginał. Poza tym drobne korekty masztu antenowego, kółka ogonowego, sterów kierunku. Malowanie c.zielone charakterystyczne dla roku 1944 jeszcze z białymi obwódkami hinomaru. Malowanie kabiny j. zielone, klap niebiesko-zielone metaliczne. Podstawka to imitacja wyspowego, czerwonego gruntu z rzadkimi kępkami roślinności. Lekkie brudzenie, okopcenie i metaliczne przetarcia w miejscach paneli uzbrojenia i osłony silnika. Dość wyraźne wytarcia w miejscach „spacerowania” mechaników i pilota. W sumie model poza widoczną wypukłą faktura nitów i linii wygląda nieźle. Podobnego zdania byli widzowie i sędziowie kilku konkursów modelarskich nagradzając go kilkoma wyróżnieniami. A teraz czas na wersję nowszą !