PZL P-11c

PZL P-11 c – „dobrze ,że jesteś !”
Skala 1/48 Mirage + PART 


Model wykonałem z zestawu Mirage plus zestaw blach Parta . Nie będę opisywał błędów modelu , bo napisano o tym już wiele , ale większość jest do poprawienia . Największy szkopuł jest z trochę za grubymi liniami podziału . Z tymi na kadłubie można „powalczyć” , ale te na płacie są zasadniczo nie do poprawienia ze względu na fakturę powierzchni skrzydła, która wg mnie jest naprawdę ładna i akurat za to powinno się pochwalić model . A tym Panom co chcą z mikrometrem mierzyć odstępy w rowkach ……. no cóż , nie będę komentował bo mogą to czytać nieletni.


Pracę nad modelem rozpocząłem od wnętrza kabiny . Samolot ma piękną otwartą kabinę więc elementy z zestawu wydały mi się trochę za toporne , ale w połączeniu a właściwie zastąpieniu ich części blaszkami prezentuje się pięknie . Kratownicę wykonałem z profili a nie z blaszki . Pomimo wyliczenia szerokości łącznie z poprawką na grubość profili później nastąpiły pewne problemy , ale o tym będzie jeszcze czas napisać . Następnym krokiem było wykonanie silnika z jego osłonami . Ponieważ oryginał ma piękną osłonę karteru i przednia część kadłuba za silnikiem z całą masą otworów wentylacyjnych postanowiłem „pootwierać” te szczeliny , bo zaznaczenie ich w sposób proponowany przez producenta wydał mi się pójściem na łatwiznę . Bardzo pomocna na tym etapie jest blaszka Parta . Zacząłem od oklejenia osłony karteru . Powiem szczerze ,że byłem bardzo sceptyczny czy blaszka owinięta na „fabryczny kloc” będzie pasowała , ale wbrew obawom element wyszedł świetnie ! Wystarczyło odrobinę przetrzeć powierzchnię zewnętrzną papierem ściernym ,ale bardziej była to kosmetyka niż odchudzanie elementu. Następnie wywierciłem otworki w miejscach wyznaczonych przez otwory blaszki i wypiłowałem całe obrysy wlotów powietrza . Kolejnym krokiem było pocienienie osłony plastikowej od wewnątrz i nadanie im lekko ściętego kształtu aby nie było widać grubości części oryginalnej ,a właściwie w ogóle jej nie było widać przez otwory w elemencie fototrawionym . Efekt jest świetny ! Takie same kroki wykonałem w przedniej części kadłuba za silnikiem . Zajęło to trochę czasu ……ale naprawdę warto ! Następnie postanowiłem wykonać kadłub i tu zaczęły się małe problemy . Pomimo wykonania kratownicy kadłuba wg instrukcji z Parta to kabina okazała się zbyt szeroka i kadłub nie chciał się „zamknąć” . Na szczęście wyfrezowanie wewnętrznych ścianek kadłuba w obrębie kabiny w dolnej części załatwiło sprawę .Linie na kadłubie postanowiłem lekko „zaostrzyć” żeby wizualnie wyglądały na cieńsze . Zeszlifowałem lekko kadłub a linie lekko pogłębiłem ostrą igłą . Nadszedł czas na skrzydła i usterzenie poziome . Po poprawieniu miejsca łączenia płata z kadłubem i niewielkiej korekcie przedniej środkowej części płata wszystko pasowało . Na tym etapie zamontowałem blaszki korygujące poszycie zewnętrze kadłuba i mogłem zabrać się za zastrzały i podwozie . Zastrzały skrzydeł okazały się trochę za krótkie ,ale pół godziny pracy załatwiło sprawę . Przy końcowym wykończeniu modelu praktycznie nie była mi potrzebna szpachlówka ! Ponieważ chciałem ,żeby moja „11” była jak najbardziej bojowa , to postanowiłem wykonać ją w wersji z 4 karabinami i radiostacją . Model został pomalowany akrylami Agamy P4P i P5P . Nie chcę się wdawać w dyskusję czy te odcienie są najbardziej „prawdziwe” – mi się po prostu podobają . Następnie model został polakierowany bezbarwnym błyszczącym lakierem jako podkładem pod kalki. Przy wyborze oznaczenia samolotu tez były problemy , bo kalek mam na cała eskadrę . Będzie pretekst ,żeby jeszcze wrócić do tego pięknego tematu .

Model Jest w malowanie samolotu przypisywanego por. Stanisławowi Skalskiemu ze 142 Eskadry Myśliwskiej nr seryjny 8.64 . Na koniec półmatowy lakier Aero Mastera i nieśmiertelne „rajstopy” na anteny kończyły pracę .