Krucjata przeciw "Hunom"

Krucjata przeciw "Hunom"
Crusader AA Mk. III
Italeri 1:35  


Czołg szybki Crusader używany przez wojska Jego Królewskiej Mości w pierwszym okresie wojny wykazał się dobrymi właściwościami trakcyjnymi. Zawdzięczał to zawieszeniu typu Christie, dobremu silnikowi, a zwłaszcza transmisji. (O jakości świadczy fakt, że na bazie tego pomysłu powstały najszybsze czołgi II WW napędzane silnikami Rolls Royce Meteor - lądowymi odmianami słynnych Merlinów). Konstrukcja ta długo dojrzewała zanim osiągnęła swój ostateczny kształt. Liczne zmiany układu jezdnego, opancerzenia, a zwłaszcza uzbrojenia spowodowały, że Crusader "miał swoje pięć minut" tylko w Afryce Północnej.

Mimo niezłej "dzielności pustynnej" w chwili pojawienia się dobrze opancerzonego i uzbrojonego przeciwnika - PzKpfw.IV Ausf.F, nie wspominając o Tygrysie i Panterze - "panzerach" z zupełnie innej epoki, został szybko zdeklasowany. 

Kiedy wojna przeniosła się do Europy Crusadery same w sobie nie przedstawiały już wartości bojowych, tym bardziej, że Alianci nie posiadali już frontów drugoplanowych. Nawet Daleki Wschód, Birma i Malaje nie nadawały się do użycia tych dość lekkich i szybkich pojazdów. Za to swoja drugą młodość znalazły tam powolne i z powodu opancerzenia trudne do zniszczenia Matildy, na które Japończycy prawie nie mieli sposobu. 

W Europie doskonałe podwozia Crusaderów świetnie nadawały się do przeróbek na opancerzone pojazdy towarzyszące w boju klasycznym czołgom - p.lot, obserwacyjne i dowodzenia. 

Taki właśnie jest Crusader AA Mk. III - czołg przeciwlotniczy. W założeniach taktycznych miał on osłaniać kolumny czołgów podczas przemarszów i w boju przed atakami samolotów szturmowych atakujących z niskiego pułapu. Występował on w dwóch wariantach - Mk.I/II uzbrojony w 40 mm działko plot ustawione w dużej wieży, (różnica polegała na innym położeniu radiostacji i drobnych różnicach w osprzęcie wieży) i i ten właśnie Mk.III z dwoma działkami Oerlikon 20 mm zasilanymi z magazynków bębnowych. Na standardowym podwoziu Crusadera pozbawionym typowej wieży i wieżyczki z km ustawiono nową, obsługiwaną przez trzyosobowa załogę z uzbrojeniem p.lot. 

Pojazd posiadał charakterystyczne mechaniczne urządzenia celownicze znajdujące się w tylnej odkrytej części wieży. AA Mk. II i III weszły do działań bojowych podczas inwazji w Normandii. Z powodu przytłaczającej przewagi Aliantów w powietrzu nie miały zbyt wielu okazji do udowodnienia swojej przydatności. Pojazdy te posiadała na swoim wyposażeniu także 1 Dywizja Pancerna gen. Maczka i użyła ich bojowo podczas kampanii w Europie Zachodniej. 

Model tego czołgu wydał już kilka lat temu Italeri i jest to jedyny dostępny w tej chwili Crusader AA w skali 1:35. Niestety nie jest to arcydzieło, stąd sporo zestawów poprawiających błędy zwłaszcza w charakterystycznej wieży. Żywiczne odlewy są jednak kosztowne, trudne do zdobycia i co gorsze, brzydsze od oryginału z pudełka.

Model składa się dość prosto. Niewielkiej ilości szpachlówki wymagają szczeliny w pobliżu koła naprężającego gąsienice, ale chyba tylko dla zasady, bo i tak szpara ukryta jest za kołem i znikąd jej nie widać. Zestaw posiada kompletne zawieszenie, nawet z elementami zwykle niewidocznymi. Szkoda że nie spotkałem się z dodatkami waloryzującymi uzbrojenie. Wprawdzie lufy i laweta są dość ładne i dokładne, to aż prosi się odkryć szczegóły oporopowrotnika, masy wyważającej, a zwłaszcza sprężyny widoczne przez wycięcia w osłonach luf na zewnątrz wieży. 

Malowanie to bazowy akryl ModelMaser 1710 z modyfikacją nieco przyciemniającą barwę. Reszta to "impresjonizm". Postanowiłem jednak "zużyć" czołg z umiarem i nałożyłem jedynie zacieki od deszczu i brudu, ale bez nadmiaru błota i kurzu. Kalkomanie są dobrej jakości, jednak prawidłowe położenie gwiazdy na stropie wieży jest dość trudne, a bez użycia zmiękczaczy niemożliwe. 

W obiegowej opinii Crusadery to jedyne ładne czołgi Albionu. Rzeczywiście - pudełkowaty Cromwell, przypominająca żółwia Matilda i podobny do średniowiecznej machiny oblężniczej Churchill nie wyglądają jak czający się do skoku, przypominający drapieżnika Crusader. Choć szkoda że, to raczej kot niż jaguar.

Jacek Kula