P-40

Tomahawk II b

„Szczeki I” według Academy Minicraft 1:48



Gdyby Spielberg produkując serię swoich słynnych thrillerów, przeniósł ich akcję na niebiosa, pewnie użyłby w charakterze rekinów Curtisów P-40. Wprawdzie pomysł podniesienia morale własnego i pomniejszenia ducha walki przeciwnika przy pomocy rekinach szczęk namalowanych na osłonach silników nie był nowy, to jednak szczególnie przylgnął właśnie do P-40. Szeroko zastosowali go Amerykanie walczący w AVG oraz Brytyjczycy w Afryce Północnej w 112 SQ, który zresztą przyjął nazwę „Dywizjonu Rekinów” , a paszcza malowana na ich maszynach stała się, podobnie jak w AVG/FG 23 i innych w Chinach, swoistym godłem tych jednostek. Wyjątkowo „żarłoczny” wygląd miały „szczęki” z 112, szczególnie na Kittyhawkach.

Pierwsza taką paszczę na P-40 namalował na swoim Tomahawku II b P/O Peter C.L. Brunon, pewnie latem 1941 r. i szybko znalazł naśladowców. Seria Tomahawków zakończyła się po wyprodukowaniu zaledwie 1704 egzemplarzy, ale późniejsze wersje oparte na daleko idącej modyfikacji: P-40D/E/K/M/N z silnikami Allison oraz P-40F/L z Packard-Merlin były masowo produkowane i używane do końca wojny na wszystkich frontach. Nie był to samolot doskonały, ale wystarczający, a przede wszystkim prosty w produkcji i eksploatacji. Mimo krótkiej kariery Tomahawki zdążyły wziąć udział w kilku spektakularnych akcjach np. 7 grudnia 1941 r. podczas ataku na Hawaje, z lotniska Wheller Field wystartowali George Welch i Kenneth Taylor zestrzeliwując łącznie 6 samolotów przeciwnika. Nakręcony przed kilku laty wojenny film „Pearl Harbour” wykorzystuje m.in. ten wątek z historii wojny.
Obecnie w skali 1:48 dostępne są dwa modele opracowane przez Academy i Trumpetera. Ten ostatni to stosunkowo nowa produkcja, natomiast model Academy znany jest od wielu lat. Należy do serii opartej na wspólnych częściach , znajdujących się także w zestawach P-36N/H/Q oraz P-36A. Niestety powiela ich niedoskonałości, z których podstawowe to błędy wymiarowe no i niekonsekwencja bowiem P-40 C, jak pisze na pudełku, powinien posiadać wyrzutnik i dodatkowy zbiornik, a tych części w zestawie nie ma. Tak więc odpowiada P-40B/Tomahawk Mk I i Mk II a. Model jest absolutnie „budżetowy” tak więc, mimo że posiadam dedykowane blaszki, to postanowiłem użyć ich wspólnych części do innych P-36 i P-40, a w tym modelu skupić się na powierzchowności – kolorach i zużyciu eksploatacyjnym.
Model powstał „z pudełka” z kilkoma dodatkami: górna część pasów na fotelu, popychacze osłon podwozia, przewody hamulcowe, rozdzielenie stateczników od powierzchni sterowych, lusterko i linki anten.
Malowanie modelu farbami Vallejo na podkładzie srebrnej Tamyi. 
Ponieważ Tomahawki pierwotnie były malowane fabrycznie farbami DuPont 17-013/065/021, które w przybliżeniu odpowiadały zielono-brązowemu kamuflażowi RAF z jasnoszarymi powierzchniami dolnymi, w większości samolotów zamalowywano jedynie kolor zielony piaskowym i dolne niebieskim wg brytyjskiego schematu pustynnego. Dark Erth pozostawał oryginalny - amerykański. Powodowało to taki efekt, że przez złuszczenia farby piaskowej przebijał zielony, a dopiero potem barwa metalu, natomiast na brązowym przetarcia były mniejsze (farba lepszej jakości), a złuszczenia bezpośrednio do duralu.
Model przedstawia samolot z numerem AN 413 ( szara K wg. Skymodels, ale istnieje też fotografia z białymi GA-K) pochodzący z ostatniego brytyjskiego zamówienia z serii AN218-AN517 z narysowanym białą farbą kangurkiem i nazwą własną „Nan”, na którym latał F/O John „Jack” Bartle Samolot został utracony w akcji 12 grudnia 1941 r. Pilotujący go P/O R.D.J. Jeffries poległ. (wg Monografii Kagero nr 36)
Kalkomanie pochodzą z włoskiego zestawu Skymodels. To bardzo dziwne kalki. Przed nałożeniem wydają się grube, ale po położeniu na model układają się bardzo miękko, a po użyciu zmiękczacza Agamy wręcz wtapiają się w strukturę powierzchni, mają przy tym niezwykle czysty rysunek. Duże wrażenie robią drobne elementy. Akurat ten zestaw posiada dwa malowania zawierające rekinie szczęki: do powyższego Tomahawka i do Kittyhawka IA Squ.Ldr Billy Drake’a także z 112 dywizjonu z lata 1942r.
To będą „Szczęki II”