Dingo

Podrapać Dingo"
Tamyia 1:35


Zawsze podobały mi się dziwne pojazdy w małych rozmiarach np. Fiat 126, Mikrus, Austin Mini, Smart. Wśród militarnych miniaturek też można znaleźć takie maluchy i to w każdej armii. 

Ten Daimlerek trafił do mnie całkiem przypadkowo i chociaż to dość leciwy modelik (z lat 70-tych ubiegłego wieku) postanowiłem go złożyć. Tak jak z każdą Tamyijką nie ma z tym żadnego problemu. Nie nad tym się skupiłem, lecz interesowała mnie technologia postarzania farby, dodawania zabrudzeń, śladów użytkowania itd.

Najpierw wykonałem wnętrze pojazdu wprost z pudełka, a następnie uzupełniłem o niektóre bardziej widoczne elementy wyposażenia. Brakowało szeregu dźwigni, uchwytów itd. Podłogę uzupełniłem tylko o kilka niezbędnych drobiazgów. Całą uwagę skupiłem na brudzie i obtarciach. Usłyszałem nawet od kolegów ironiczne pytanie. "A gdzie pety na podłodze?"

Tu pierwszy eksperyment. Okazuje się, że można cieniować dobrze wysuszone Humbrole akwarelami szkolnymi np. Astry. Dają sugestywny efekt zacieków brudu, a ponadto łatwo ingerować w nie zwykłą wodą nawet, kiedy wyschną. Drugi eksperyment to poszukiwanie własnej metody na zadrapania i złuszczenia farby. Model pomalowałem mieszanką kilku humbroli "ogólnozielonych", bo i tak miały być ukryte pod piaskowa barwą zewnętrzną. W końcu pojazd przybył z Anglii i na miejscu został pomalowany resztkami zdobycznej włoskiej farby.

Przed malowaniem powierzchnię dokładnie odtłuściłem i dodatkowo zmatowiłem wytartym papierem ściernym (chyba 1000). Farbę zielona nałożyłem pędzelkiem. Pozostawiłem do wyschnięcia na tydzień, a potem pokryłem kolejną warstwą natryskowo, ale o barwie piaskowej. Tym razem nie czekałem długo. Wystarczy kilka- kilkanaście godzin, nie dłużej. Chodzi o to, aby zwilżyć rozpuszczalnikiem zewnętrzną warstwę farby tak żeby się nie rozpuściła, a tylko "odkleiła" od dobrze wysuszonej i mocno przywierającej warstwy spodniej. Teraz wystarczyło delikatnie odłupywać końcem nożyka złuszczenia. 

Eksperyment trzeci - pastele, ale nie suche, a olejne. Ponieważ zawierają spoiwo, doskonale przywierają do podłoża. Należy je rozcieńczać rozpuszczalnikiem i nanosić pędzelkiem. Wysychają szybko. Potem twardszym można je rozcierać, cieniować, mieszać itd. Pozwala się także wypolerować na połysk, co wykorzystałem na skórzanych siedziskach załogi. Można także patynować nimi kalki.

Podrapany Dingo jest brzydki, wysmagany wichrami "Chamsinów", poobijany na bezdrożach Libii, spłowiały od słonecznego żaru Sahary, zlany potem załogi, jakby wrak, a jednak działający i niezawodny. Aby uzbroić go w "coś" wynalazłem jakiegoś Brena i zamontowałem go na improwizowanej podstawie, jakich wiele było w afrykańskich modyfikacjach pojazdów Jego Królewskiej Mości. Dingo mk II to taki mały brytyjski brzydal.

Model przeznaczyłem do dioramy. Podczas pracy nad nią często nucę sobie: 

"Rule Britannia, Britannia rule the waves..."

Jacek Kula{eventgallery event='' attr=images mode=imagelist max_images=19 thumb_width=50 offset=0 }