Wysokościowy "Messer"

Me-109G-14"Wysokościowy" Messer z lotniska Anklam.
Skala 1/48 Revell  


W mojej przygodzie z modelarstwem plastykowym zawsze ciekawiły mnie zagadnienia kolorystyki budowanych modeli. Wiem, że narażę się tutaj specom od turbin, koni mechanicznych, mechanizmów przeładowania działka, średnicy kabli elektrycznych, wzorów bieżników opon, czy rodzajów włosia w zagłówkach foteli. Ale "nic to" - jak mawiał pewien sienkiewiczowski rycerz. Ja dalej swoje!  

Wiele latek temu, gdy dostępność "Tamigawów" była drastycznie ograniczona kupowało się to, co było. A były sobie do dostania np. Revelki w 1:48 - w tym marzenie każdego drugowojennego modelarza - Messery 109G/K. Opis budowy jednego z nich zaprezentowałem jakiś czas temu. Nie będę powtarzał więc wad i zalet tego modelu. Stwierdzam tylko po raz kolejny - da się z niego wykonać przyzwoity model, jeśli komuś obrzydły już perfekcyjne Hasegawy. Ale wtedy było na odwrót.

Jako, że nie jestem zwolennikiem rozbebeszonych modeli, staram się swoje produkcje wykonać poprawnie wymiarowo, nieźle w szczegółach i dobrze w malowaniu. Jak widać unikam kolejnych stopniowań przymiotnika "dobrze". To przez wrodzoną skromność i dlatego, by modelarstwo było relaksem, a nie bólem porównywalnym z porodem.

Prezentowana tu 109-tka zainteresowała mnie swoim ciekawym kamuflażem, a właściwie brakiem kamuflażu! Wg. dostępnych informacji (i zdjęć) jest to samolot z JG 1 "Oesau" w okresie stacjonowania na lotnisku Anklam jesienią 1944 roku. Na zdjęciach widoczny jest w czasie prac przedstartowych w rzędzie z innymi samolotami tej jednostki. Wg. dostępnych informacji JG 1 wykonywała w tym czasie loty na zwalczanie alianckich wypraw bombowych nadlatujących nad Berlin od strony Bałtyku - na zachód od Szczecina.

Kwestią sporną jest to, w jakiej wersji są samoloty widoczne na zdjęciu. Najczęściej opisuje się je jako Bf-109G14 ale spotyka się też G14AS, G6, G6AS, a nawet G5AS. Wszystkie te wersje były do siebie podobne, a rozróżnienie np. późnych G6 od produkcyjnych, a zwłaszcza przebudowywanych G14 jest prawie niemożliwe. I na nic tu się zdają dodatki AS, bo samolot z takim silnikiem mógł mieć, lub mógł nie mieć charakterystycznych elementów tej wersji. Teoretycznie powinien to być AS przewidziany do lotów na wyższych pułapach, zdolny do przechwycenia i zniszczenie alianckich bombowców. Ale czy nim jest - tego nie wiadomo. Nie wiadomo też jaki numer burtowy nosi ten samolot - tu interpretacji jest kilka - białe 3, 6 lub 9, a nawet czarne 14. Numeru burtowego nie sposób dociec, bo jeśli w ogóle jest, to zasłania go skutecznie jeden z mechaników obsługi. Inne samoloty widoczne w tle albo numerów nie mają, albo są one białe i niewidoczne na zdjęciu wykonanym w pełnym słońcu. Niejasny jest kolor kołpaka śmigła - czerwony lub czarny, oraz barwa orła w godle na pokrywie silnika - biały lub żółty.

Inne elementy malowania są raczej pewne - czarny, pełny krzyż kadłubowy i podskrzydłowy i czarna swastyka. Krzyż na górnych powierzchniach skrzydeł mógł być zarówno czarny jej też i biały - przez analogię do innych znanych samolotów w "wysokościowym" malowaniu. Pas identyfikacyjny JG 1 czerwony, a na nim pionowa czarno-biała belka. Cały samolot pokryty jest farbą RLM 76. Do lotów na dużych wysokościach nie stosowano plam typowego kamuflażu, rozumując słusznie, że ziemia jest na tyle daleko, że próba "ukrywania" samolotu na jej tle jest absurdalna. Niektórzy twierdzą nawet, że farba ta była polerowana lub lakierowana dla zyskania kilku dodatkowych km/h. Samoloty te zazwyczaj nie nosiły zbiorników dodatkowych koniecznych przy patrolowaniu lub wyszukiwaniu celów. Loty były wykonywane na komendę, na konkretny cel - zbliżającą się i dokładnie zlokalizowaną wyprawę bombową. A poza tym to o kilkaset kilo mniej!

Budowa modelu była spokojna, a jedynymi ingerencjami w wypraski było wycięcie dużych paneli dla kół o zwiększonej grubości i zastąpienie ich wykonanymi samodzielnie "łezkami" dla kół standartowych oraz usunięcie pylonu zbiornika dodatkowego.

tak to kolejny messer - tym razem "albinos" wzbogacił "płytę lotniskową" w moim starym, kupowanym jeszcze w komunie na tzw. "MM" (starsi doskonale pamiętają), dostojnym acz wysłużonym zestawie meblowym "Łańcut". POZDRAWIAM!

Jacek Paluch