Me-109 K-4

Me-109 K-4 
"Moja dawna przygoda ze starym Messerem." 
Skala 1/48 Revell  


MODEL.
Jednym z moich najdawniejszych modeli w "czteryósemce" jest stary model Revella nazwany na pudełku Me-109G-10. Kupiłem go chyba jakieś 20 lat temu i po kilku latach leżakowania zabrałem się za "produkcję" tego modelu. To model, z którego można wykonać kilka modeli późnych messerów - G-6AS, G-14AS, G-10 kilku odmian i wreszcie wersję K.

Wypraski są właściwie hybrydą, ale ma to tą zaletę, że można sobie dowolnie wykonać któryś z wymienionych typów. Model ten jest produkowany do dzisiaj zamiennie przez Revell i Monogram w różnych edycjach i pod różnymi nazwami. Jego dzisiejsza cena jest śmieszna i oscyluje wokół 30 zł. Oczywiście mamy dzisiaj Hasegawy G-10, 14 i K, ale stary poczciwy Revello-Monogram jest wart tych małych pieniędzy, bo jest zaskakująco dobry. Zasadnicze elementy modelu są czyste, gładkie i bez nadlewek. Niespotykane jest to, że model z tamtych lat ma wklęsłe i raczej poprawne linie podziałowe, nieźle też "leży" w planach. Oczywiście jest bardzo ubogi i brak mu finezji współczesnych "japończyków", co szczególnie widać w kabinie, wnękach podwozia i innych drobnych elementach. Jedyną poważniejszą wadą jest zbyt cienki profil płatów, szczególnie na krawędzi natarcia. Generalna ocena wypada jednak pozytywnie.

 

BUDOWA

Z zestawu który omówiłem postanowiłem zbudować najpóźniejszą wersję Bf-109 K nazywaną potocznie "Karl", "Kurfurst" lub "Konrad". W opisie budowy będę się posuwał od przodu ku tyłowi modelu, omawiając wykonane na nim przeróbki, uzupełnienia i waloryzacje. Kołpak nieco zmieniłem, aby uzyskał bardziej tępy kształt, łopaty śmigła pozostawiłem bez zmian jako poprawne. Jedyna przeróbką w sekcji silnikowej było powiększenie chłodnicy do standardu wersji G-10, K. No i oczywiście wkleiłem igły lekarskie imitujące nadsilnikowe Mg. Kabinę lekko zwaloryzowałem nakrywając ją koszmarnie grubą, lecz prawidłową kształtem przeźroczystą owiewką (waloryzacja znikła!). W skrzydła wkleiłem paski polistyrenu pogrubiając ich profil - wymagało to dodania szpachli i opiłowania przejścia skrzydło-kadłub w jego górnej części. 

Z boków wnęk podwozia wkleiłem wykonane samodzielnie klapki zakrywające całą wnękę po starcie. Jest to element charakterystyczny i standartowy dla wersji K, acz spotykany naprawdę sporadycznie! Po usunięciu podkadłubowego pylonu na zbiornik paliwa wkleiłem tu powiększony wyrzutnik i bombę o masie 500 kg! To jest element jak najbardziej fantazyjny, choć teoretycznie możliwy przy zmienionych kołach i starcie z betonowych pasów. Fantazja - ale ten modelik tak fajnie wygląda z ta bombą, że postanowiłem świadomie zgrzeszyć - znajomy proboszcz odpuścił! Standartowe koła właściwe dla wersji z małymi "bąblami" na skrzydłach zamieniłem na te z oponami 660x190 "ukradzionymi" z modelu Fujimi - znowu grzech!

Pod lewym skrzydłem dorobiłem prętową antenę typu Morane, a pod kadłubem krótką antenę identyfikacyjną. Za kabiną i z boków kadłuba przeryłem elementy jednoznacznie identyfikowane z wersja K - wlewy paliwa i pokrywę instalacji radiowej (większość "znikła" po malowaniu!). Antenę linkową (pończocha żony) wyprowadziłem z pierwszego segmentu, a kolistą (struna od gitary) przesunąłem na drugi segment za kabiną. Goleń kółka ogonowego wydłużyłem, osadziłem we wcześniejszym segmencie, a wykonany otwór na schowanie kółka osłoniłem bocznymi klapkami. Na sterze kierunku pozostawiłem, lekko je modelując - wystające trymery charakterystyczne raczej dla wersji K, niż G-10/14. W ten oto sposób otrzymałem model, który z grubsza przypomina moją ulubioną wersję K. Należy oczywiście pamiętać, że model wykonywałem kilkanaście lat temu, gdy nie było jeszcze innych modeli tej wersji, a literatura ograniczała się do poczciwych pierwszych AjPressów i Squadronów. Wydaje mi się, że poradziłem sobie nie najgorzej - a satysfakcji miałem, że ho! ho! 

MALOWANIE.

I tu ogromne problemy ! Wybrany przeze mnie wzór malowania jest dyskusyjny, mimo istnienia kilku niezłej jakości zdjęć. Do pewnych elementów należą informacje, że jest to Messerschmitt Bf-109K z III/JG 27 pozostawiony (a następnie złomowany) na lotnisku Praha-Kbely w kwietniu 1945 roku. Raczej też jest zgoda co do tego, że był malowany zestawem farb RLM 81 i RLM 82 oraz, że nosi zielony pas w tyle kadłuba przypisany JG w systemie oznaczeń jednostek obrony Rzeszy. Tu pewniki się kończą a pojawiają zagadki i poważne rozbieżności. To zresztą cecha charakterystyczna dociekań na temat malowań samolotów niemieckich. Przykładem jest tu słynny Fw-190A-8/R-8 Uffz. Williego Maximowitza z IV.(Sturm) JG 3. 

Na przestrzeni lat kołpak jego samolotu miał spiralne wzory o kolorach: czarno-biały, czarno-żółty, czerwono-biały, czerwono-żółty, żółto zielony. Nie wiadomo, czy naprawdę cała osłona silnika była czarna, czy w innym ciemnym kolorze. Nie jest pewne czy lamówka zasilnikowej czarnej "strzały" była czerwona, czy też w innym kolorze, a także czy cyfra przed krzyżem jest czerwona czy czarna, czy krzyż jest w środku czarny, czy w innym ciemnym kolorze? Pewne jest tylko; biały pas w systemie obrony Rzeszy i czarny falisty szewron na nim.To tylko mała próbka problemów, na jakie natrafiają zawodowi analitycy tematu, a cóż dopiero ja - domorosły amator! Wykonany przeze mnie "Konrad" jest więc pomalowany na górnych i bocznych powierzchniach barwami RLM 81 (rozjaśniony H-160) i RLM 82 (przyciemniony H-80). ("H" to Humbrol ). Kolory na kadłubie i skrzydłach maja raczej łagodne niż ostre przejścia. Kamuflaż górnych powierzchni kadłuba kończył się na bokach wyraźnie głębokimi falistymi liniami. Statecznik pionowy RLM 81 z kolistymi plamkami RLM 82, a ster kierunku na odwrót. Jako, że samolot pochodził zapewne z "leśnej" montowni, mógł składać się z kilku kolorystycznie różnych części.

Szczególnie jest to widoczne w segmencie ogonowym i na bokach kadłuba, ja pomalowałem też niestandartowo golenie podwozia, dyski kół i inne elementy. Wg. ortodoksów kadłub był pomalowany nieodgadnionym odcieniem farby podkładowej, najprawdopodobniej żółtawej (H-81+H-74). Na bokach kadłuba nie było też charakterystycznych plamek. Niezwykły wydaje się prawy krzyż - nie zielony w środku, a brązowy. W tym samym kolorze są krzyże kadłubowe ze słabo widocznymi białymi ramionami od połowy w dół. Kołpak śmigła na zdjęciach jest niewidoczny - ja wykonałem go jako biało - czarne spirale. Również żółty pas (H-69) na początku kadłuba jest hipotetyczny - niektórzy interpretują go jako odblask słońca na lewo od uniesionych osłon silnika. Wątpliwości nie budzi zielony (H-101) pas przed ogonem. Ale podstawowy problem to barwy cyfry 7 i pionowej belki. Rywalizują tu dwie koncepcje - że były czerwone lub niebieskie.

Ja przychyliłem się do tej drugiej wersji, jako że czarno-białe zdjęcia ukazują bardzo zbliżony odcień czerwonego i zielonego, a tu kontrast jest silny, co sugeruje raczej kolor niebieski (granatowy). Swastyka i krzyże pochodziły z zestawu Techmodu, reszta robiona samodzielnie. Zakończeniem pracy było pokrycie modelu lakierem AeroMaster, pobrudzenie pastelami i natarcie łopat śmigła olejem jadalnym - piękny półmat. Całość malowałem moim poczciwym Aztekiem używając jako kompresora, przerobionego agregatu od lodówki.

Model sprawił mi wiele satysfakcji warsztatowej i "badawczej". Jak mi to wyszło - oceńcie sami. Mnie ten modelik wyjątkowo się podoba i w mojej kolekcji zajmuje czołowe miejsce. Czy wymienię tego staruszka na lepszy model (Hasegawę?) - chyba nie! Niech sobie ten "toporek" stoi spokojnie na półeczce!

Jacek Paluch